Wytrysk kontrolowany
Każdy facet chciałby przedłużać tą niewątpliwie bardzo przyjemną przyjemność (masło maślane?) w nieskończoność. Niestety, natura tak zaprojektowała faceta, że czasem kończy zawody zbyt prędko, budząc grymas niezadowolenia na twarzy partnerki i wyrzucając sobie w duchu swoją nieudolność, bądź też, co zdarza się niezmiernie rzadko, nie mogą osiągnąć orgazmu, lub czynią to po długim czasie, gdy partnerka nie ma już sił na dalszy seks.
Na szczęście ludzie lubią eksperymentować z seksem i robią wszystko, by choć o kilka chwil przesunąć moment osiągnięcia ekstazy i spełnienia. Już zapewne starożytni wymyślali tajemnicze mikstury i maści na przedłużenie momentu wytrysku. Choć i w czasach nam współczesnych możemy bez problemu sięgnąć po równie tajemnicze tabletki czy żele, warto poćwiczyć bezinwazyjne metody kontrolowania wytrysku, a co za tym idzie – przyjemności. Mężczyzna, któremu zdarzyło się kilka razy osiągnąć orgazm wcześniej, niż by chciał, nie powinien się martwić i złorzeczyć w duchu. Badania mówią, że 35% mężczyzn dochodzi wcześniej, niż by sobie tego życzyli.
Pierwszym sposobem, chyba najprzyjemniejszym, jest masturbacja jakiś czas przed stosunkiem. To zapewni dłuższy czas powrotu do formy, oczywiście wytryskowej. Dzięki temu igraszki potrwają o wiele dłużej, a mężczyzna wraz ze swoją partnerką będą mogli cieszyć się długim i przyjemnym seksem, oczywiście aż do chwili wytrysku. Zamiast masturbacji można wypić lampkę wina czy innego alkoholu, który działa rozluźniająco na organizm ludzki i spowolni osiągnięcie ekstazy.
Inną metodą, równie przyjemną jest tzw. masturbacja kontrolowana. W głowie można liczyć sobie stopnie podniecenia, gdy 1 to zwyczajne podniecenie, a 10 to wytrysk. Wówczas w trakcie stopniowania doznać facet powinien zatrzymać się na dość wysokiej cyfrze i przerwać masturbację, by po chwili robić to samo: wyobrażać sobie skalę napięcia i przerywać masturbację na cyfrze 7 lub 8. Powtarzanie kilka razy tej samej czynności pozwoli na kontrolę wytrysku w najdogodniejszym dla mężczyzny momencie, oczywiście po okresie ćwiczeń.
Nie tylko kobiety mają mięśnie Kegla. Ćwicząc je, mężczyzna może także powodzeniem opóźnić osiągnięcie szczytu. Zaciskając je i naprzemiennie rozluźniając, tak jak robimy to czasem z pięścią, mężczyzna może kontrolować swoje seksualne zapędy, tak, jakby naciskał wewnętrzne hamulce. Warto je zatem ćwiczyć, by użyć tych hamulców w razie zbyt szybkiego orgazmu. Wytrwali zawodnicy mogą osiągnąć nawet kilkakrotny orgazm!
Jedną z najstarszych i najprostszych metod jest po prostu wyjęcie penisa z pochwy w chwili największego podniecenia. Ma to zapobiec przedwczesnemu wytryskowi. Kilkanaście sekund bez ruchu i można dalej ruszać na podbój pochwy. Jeśli sytuacja znów się powtórzy, należy zrobić to samo. Czynność ta ma służyć opadnięciu napięcia seksualnego, a co za tym idzie opóźnieniu wytrysku.
Każda z wymienionych wyżej metod ma swoich zwolenników. Wypróbuj każdą z nich i sprawdź, która odpowiada ci najbardziej. Gwarantuję, że po kilku treningach problem przedwczesnego wytrysku się rozwiąże.

